tom drugi

Wpisy z tagiem: czujące istoty

sobota, 19 maja 2012

Umieją być najszybsze. To tylko chwilowy
stan, to ich przypłaszczenie. Wiedzą,
jak zwęzić się pionowo w prędki wyrzut i
skoczyć. Ich przyziemność gotowa,
by zwinąć się w sprężynę, słuchającą tylko
świstu powietrza za uszami. Oczy,
tak łagodnie brązowe teraz, są otwarte
na przyjęcie skaczących do gardła obrazów.
Nie dają nam się bać, są płaskie tak,
że tym łatwiej je przybić do ziemi
spojrzeniem, nigdy równoległym. Wiele
nam wybaczyły; lecz trwa przyszły pęd
w ciałach wciąż skłonnych do stania się ostrzem.

Stanisław Barańczak

Jest więc poezja, niespodziewane zwierzęta w blogu malowanym wierszem >>

piątek, 18 maja 2012

Fragment  tekstu o czym innym:

Strach jest i nie jest dobrym punktem wyjścia.
Co jest „dobrego” w strachu?
Za strachem kryje się informacja, że wszyscy mamy bardzo wrażliwe i superpodatne na zranienia, wrażliwe i delikatne (vulnerable) przestrzenie – obszary, miejsca w sobie.
Gdy i jęsli je rozpoznamy w sobie samych i wzajemnie – w innych --> to mając dostęp do tych części będziemy mogli je wyrażać i z ich jakością się komunikować.
Niektórzy powiadają, że jest to mówienie „z serca”.
Jednak bez zaufania, bez stworzenie bezpiecznej przestrzeni na wyrażanie „serca” nie ma możliwości otwarcia się na wrażliwe części i na dzielenie się „z poziomu serca”. Każdy/a, kto domaga się komunikacji na tym poziomie bez zapewnienia poczucia bezpieczeństwa – wzajemnego zaufania i bez wcześniejszej pracy ze strachem właśnie, popełnia nadużycie, zwłaszcza, gdy postawi komuś zarzut typu: „mówisz z głowy, a nie z serca” ...
 
wtorek, 15 maja 2012

Nie wiedziałam, że tak ciężko będzie mi wrócić do jakichkolwiek czynności w świecie, gdzie zwierzętom pękają serca od stresu, od lęku przed ludźmi.

Nie mam sobie za złe, że się smucę, że też się lękam tego świata, nie. Zwierzęta nie powinny być więzione,  to wina nas wszystkich, że dopuszczamy i  nie uniewinnia to złoczyńców, którzy je dodatkowo wystraszyli na śmierć.

My, ludzie, też żyjemy w takim stresie i nie mamy gdzie uciec od siebie. I myślę, że to bardzo niedobra droga, szukać tylko winowajców i karać. To wszystko na nic!!! Myślę zawsze, ze jeśli nic realnie nie można zrobić, empatia i miłość dla wszystkich istot też jest zrobieniem czegoś. Jak wybrnąć z takich katastrof nie wie chyba nikt, ale tonglen jest zawsze dobre. Wszystko zresztą, co pochodzi z jak najczystszego umysłu i jest prawdziwe, jest dobre. Wziąć to sobie do serca za pomocą oddechu i tam przemienić. Nie chce mi się już pisać. Wolę ocalać. Każdy czuje, co ma być ocalone i kto. Ta notka wygląda na mocno trzepniętą, wiem o tym, nie zwariowałam. Ale żeby serca pękały ze strachu? Czującym istotom na Ziemi? W tak zwanych pokojowych czasach? Jeśli ktoś chce wieczorem robić razem tonglen, będę pamiętała. Rano, w południe, w wieczór. I niedźwiedziowi, za ten jego moment niedźwiedzia pod kioskiem dziękuję bardzo, pojawił się akurat, abym zdążyła zrozumieć i poczuć coś więcej.

Teraz jest tutaj akcja szukania wandali, w nagrodę dają pieniądze >> 

Nie, jakoś mi to nie pasuje do tego, co napisałam, ale nie wiem, jak należy pisać takie rzeczy.

poniedziałek, 14 maja 2012

Tak strasznie mi smutno. O żyrafy i o ludzi chodzi. Akurat naczytałam się, że Partia Zwierząt zdobyła dwa miejsca w parlamencie holenderskim w 2006 roku, o psu pustelniku, o tym niedźwiedziu. I nagle wcina się w to świadomość całkiem inna. Nie potrzebuję żadnych wyjaśnień ani rad, chociaż nie wiem, skąd wziąć ufność. Czekać trzeba na spokój, można zrobić tonglen. I przypomnieć sobie, co miałam na myśli, myśląc czujące istoty. To wszystkie ludzkie i nieludzkie stworzenia, które mają organizmy, zresztą różne. A może i więcej, może też istoty nieorganiczne. Ci złoczyńcy, zabijacze żyraf, też należą.

To prawda, można umrzeć ze strachu. Można przestraszyć się wandali, brutali, agresji jakiejkolwiek. Nie trzeba być do tego tchórzem, można być żyrafą i każdą inną czującą istotą. Niedobrze mi się robi:

W poniedziałek rano padła kolejna, druga już z trzech mieszkających w łódzkim zoo żyraf. Zwierzęta przestraszyły się wandali, którzy w nocy zdemolowali ogród.
 
Pierwsza z żyraf, Suri, padła po tym, jak kilkunastu wandali w nocy z soboty na niedzielę wdarło się na teren ogrodu i zdemolowało jego fragment. - Sekcja zwłok wykazała u Suri pęknięcie zastawki serca - mówi Ryszard Topola, dyrektor ogrodu. - Żyrafa zmarła ze strachu.

Druga z żyraf, Hana, padła w poniedziałek rano. Zwierzę miało zmiany w przewodzie pokarmowym. Wcześniej zwierzę nie czuło się dobrze, miało biegunkę.
W ogrodzie jest powiatowy lekarz weterynarii, który bada sprawę.

Jak zapewnia Topola, trzecia z żyraf, samiec Malkolm, czuje się dobrze. Nic nie wskazuje na to, żeby i on przestraszył się wandali.
niedziela, 13 maja 2012
 
Moment niedźwiedzia to jest ta chwila przerwy w umyśle, to "pomiędzy", gdzie nie musi być wiadomo, co prawdziwe, a co nie.
W tej właśnie specjalnej chwili,a prawdę mówiąc we wszystkich chwilach, jest o czymś innym niż o podziale na takie czy inne dobro, zło, czarność, białość i podobne przeciwieństwa.
Podobne przeciwieństwa są trochę jak z bocznej linii jakiegoś koanu.
Zobaczyć niedźwiedzia jak stoi na dwóch nogach w kolejce do kiosku i opowiedzieć to rodzicom oraz innym dorosłym, to jak rozpocząć nieustające opowiadanie o względności niepodważalnych prawd, które pokazują się dosłownie wszędzie, wyłażą z dziur w ziemi jak dżdżownice.
Ona widziała niedźwiedzia.
Stał tam i nikt nie zwracał na niego uwagi. Gdy opowiedziała o tym dorosłym, okazało się, że kłamie i że najlepiej, aby miała odwagę powiedzieć, jak było naprawdę.
 
Mówi dalej:
 
Nie mogłam spać tej nocy, czułam się opuszczona i niezrozumiana; tłumaczyłam im przecież wszystko dokładnie, ale okazywało się, że w którymś momencie całej historii, w tym dziwnym momencie niedźwiedzia, język jakoś zawodził. Ja powtarzałam swoje, a oni upierali się przy swoim. Powiedz, jak było naprawdę. Uważali, że niedźwiedź z jakichś względów w ogóle nie wchodził w rachubę. Był niemożliwy. Odkrycie, że moi rodzice, że najbliżsi ludzie, mogą mieć swoje inne "naprawdę" i inne "możliwe" było szokiem. Znaczyło bowiem, że dzieli nas od siebie wielka, groźna i niejednoznaczna przestrzeń, którą teraz trzeba będzie ostrożnie uzgadniać. Że mamy swoje światy, które dotykają się wprawdzie w wielu miejscach, ale w innych nie mają ze sobą żadnego związku. Trzeba się więc nauczyć, co jest nam wspólne, a co pozostaje tylko moje, a więc jest nieprzekazywalne.
 
Świat wspólny stoi oparty na razie na tym, że wszystko jest albo takie, albo inne, prawdziwe albo nieprawdziwe, czarne albo białe. Jest albo-albo-albo-albo i ludzie chcą, aby przyznawać im rację, o to się spierają i o to się biją. W świecie wspólnym nie może być naprawdę to, co wymyślone, chociaż już Arystoteles opisywał byty wymyślone, a Plotyn stworzył hierarchię bytów ułożonych według intensywności, co wskazuje, że istnienie może być w jakiś sposób stopniowalne.
 
Ten niedźwiedź pokazuje, jakie to wszystko dziwne, wojny, racje, teorie, nazwy takie albo inne. Są punkty widzenia i całe stworzone przez nie jawy. W jednej z nich stoi niedźwiedź pod kioskiem, w innych nie może go tam być. Ciekawe, że to się stopniuje i wobec tego żaden spór nie da temu niedźwiedziowi rady. Może być tylko zaciekawienie i pokojowa koegzystencja. Lubię moment niedźwiedzia. Reszta książki felietonowo-podrózniczo-spostrzegawczej to też takie chwile. Zapamiętam o heterotopii, to taka gra towarzyska o dziesięć zasad wszystkości. O jedzeniu w różnych językach. O innych teoriach powstania życia na ziemi czy gdzieś może jeszcze. O magii, która jest wdzięczna za ujmowanie się za nią i daje o tym znać za pomocą maszynki do kawy. O pragmatyzmie holenderskim, śmieciach szwajcarskich, zwiedzaniu Watykanu z tzw. Konkurencją.  I w ogóle.
_____________________________________
 
Olga Tokarczuk - Moment niedźwiedzia
 

Myślę, że ta sutra jest/była już parę dni temu zapowiedzią "Momentu niedźwiedzia", który nastał dla mnie dopiero wczoraj. Wytargowałam "Moment niedźwiedzia" wczoraj,  napiszę coś o niedźwiedziu jutro, a źródło Sutry Szarego Niedźwiedzia jest tutaj>>

Będę musiała opisywać moment niedźwiedzia, niedźwiedź kupiony wczoraj na targach książki. To moment, chwila w swoim rodzaju. Teraz celsjuszów 10, 8, a słońce srebrne, jeśli już. A po rozmowach wczorajszych można mówić już tylko słowami finnegańskimi: Dokągo tak grasz o mało się nie potłukłaś, kto goni, czystało ci się gdzieś moje dziecko?

piątek, 11 maja 2012

Nie mogę tego tak zostawić, jak napisałam wcześniej, że ludzie porozwścieczani, że nie wiem co nadchodzi, że spółgłoski niepoliczone!!!

Był wielki upał, zapisuję to zaraz u góry, żeby jutro wierzyć własnym oczom, bo ma być 12 stopni i ulewa. Dziś nic mięciutkiego i rozpływającego się w tym upale nie było, wszyscy porozwścieczani, chociaż w tej chwili na niebie delikatna półszarość w różowe pasma. A jutro będzie futro. Tip. Mniejszy ignorant to ten kto ma o słowo z każdą spółgłoską za mało niz kto ma ich wszystkich za dużo. Tylko siąść i liczyć.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Zakładki:
@ signe
Czytanie
Literatura
Recenzje
Snowidzenie
Tygrys
Zaglądarka
stat4u