Wpisy z tagiem: pamiętnik
wtorek, 15 maja 2012
Nie wiedziałam, że tak ciężko będzie mi wrócić do jakichkolwiek czynności w świecie, gdzie zwierzętom pękają serca od stresu, od lęku przed ludźmi.
Nie mam sobie za złe, że się smucę, że też się lękam tego świata, nie. Zwierzęta nie powinny być więzione, to wina nas wszystkich, że dopuszczamy i nie uniewinnia to złoczyńców, którzy je dodatkowo wystraszyli na śmierć. My, ludzie, też żyjemy w takim stresie i nie mamy gdzie uciec od siebie. I myślę, że to bardzo niedobra droga, szukać tylko winowajców i karać. To wszystko na nic!!! Myślę zawsze, ze jeśli nic realnie nie można zrobić, empatia i miłość dla wszystkich istot też jest zrobieniem czegoś. Jak wybrnąć z takich katastrof nie wie chyba nikt, ale tonglen jest zawsze dobre. Wszystko zresztą, co pochodzi z jak najczystszego umysłu i jest prawdziwe, jest dobre. Wziąć to sobie do serca za pomocą oddechu i tam przemienić. Nie chce mi się już pisać. Wolę ocalać. Każdy czuje, co ma być ocalone i kto. Ta notka wygląda na mocno trzepniętą, wiem o tym, nie zwariowałam. Ale żeby serca pękały ze strachu? Czującym istotom na Ziemi? W tak zwanych pokojowych czasach? Jeśli ktoś chce wieczorem robić razem tonglen, będę pamiętała. Rano, w południe, w wieczór. I niedźwiedziowi, za ten jego moment niedźwiedzia pod kioskiem dziękuję bardzo, pojawił się akurat, abym zdążyła zrozumieć i poczuć coś więcej. Teraz jest tutaj akcja szukania wandali, w nagrodę dają pieniądze >> Nie, jakoś mi to nie pasuje do tego, co napisałam, ale nie wiem, jak należy pisać takie rzeczy.
poniedziałek, 14 maja 2012
Tak strasznie mi smutno. O żyrafy i o ludzi chodzi. Akurat naczytałam się, że Partia Zwierząt zdobyła dwa miejsca w parlamencie holenderskim w 2006 roku, o psu pustelniku, o tym niedźwiedziu. I nagle wcina się w to świadomość całkiem inna. Nie potrzebuję żadnych wyjaśnień ani rad, chociaż nie wiem, skąd wziąć ufność. Czekać trzeba na spokój, można zrobić tonglen. I przypomnieć sobie, co miałam na myśli, myśląc czujące istoty. To wszystkie ludzkie i nieludzkie stworzenia, które mają organizmy, zresztą różne. A może i więcej, może też istoty nieorganiczne. Ci złoczyńcy, zabijacze żyraf, też należą. To prawda, można umrzeć ze strachu. Można przestraszyć się wandali, brutali, agresji jakiejkolwiek. Nie trzeba być do tego tchórzem, można być żyrafą i każdą inną czującą istotą. Niedobrze mi się robi: W poniedziałek rano padła kolejna, druga już z trzech mieszkających w łódzkim zoo żyraf. Zwierzęta przestraszyły się wandali, którzy w nocy zdemolowali ogród.
Pierwsza z żyraf, Suri, padła po tym, jak kilkunastu wandali w nocy z soboty na niedzielę wdarło się na teren ogrodu i zdemolowało jego fragment. - Sekcja zwłok wykazała u Suri pęknięcie zastawki serca - mówi Ryszard Topola, dyrektor ogrodu. - Żyrafa zmarła ze strachu.
Druga z żyraf, Hana, padła w poniedziałek rano. Zwierzę miało zmiany w przewodzie pokarmowym. Wcześniej zwierzę nie czuło się dobrze, miało biegunkę. W ogrodzie jest powiatowy lekarz weterynarii, który bada sprawę.
Jak zapewnia Topola, trzecia z żyraf, samiec Malkolm, czuje się dobrze. Nic nie wskazuje na to, żeby i on przestraszył się wandali.
niedziela, 13 maja 2012
Myślę, że ta sutra jest/była już parę dni temu zapowiedzią "Momentu niedźwiedzia", który nastał dla mnie dopiero wczoraj. Wytargowałam "Moment niedźwiedzia" wczoraj, napiszę coś o niedźwiedziu jutro, a źródło Sutry Szarego Niedźwiedzia jest tutaj>> Będę musiała opisywać moment niedźwiedzia, niedźwiedź kupiony wczoraj na targach książki. To moment, chwila w swoim rodzaju. Teraz celsjuszów 10, 8, a słońce srebrne, jeśli już. A po rozmowach wczorajszych można mówić już tylko słowami finnegańskimi: Dokągo tak grasz o mało się nie potłukłaś, kto goni, czystało ci się gdzieś moje dziecko?
piątek, 11 maja 2012
Był wielki upał, zapisuję to zaraz u góry, żeby jutro wierzyć własnym oczom, bo ma być 12 stopni i ulewa. Dziś nic mięciutkiego i rozpływającego się w tym upale nie było, wszyscy porozwścieczani, chociaż w tej chwili na niebie delikatna półszarość w różowe pasma. A jutro będzie futro. Tip. Mniejszy ignorant to ten kto ma o słowo z każdą spółgłoską za mało niz kto ma ich wszystkich za dużo. Tylko siąść i liczyć.
czwartek, 10 maja 2012
Gdybym tak w tej chwili skończyła pisać tego bloga, byłoby to podsumowaniem całej jego kwintesencji: jedno wielkie śnienie pod spodem, a na wierzchu nic. Dmuchawce ubrane bardzo lekko, półprzezroczyście, jak na upał, odlatują do kosmosu. Znalazłam czerwone (!) spodnie z zawiązywkami, wyprałam i schną. Mędrzec powiedział, że wszyscy wybieramy życie w cierpieniu, bo wybiera zawsze ego. Gdyby się wybrało życie w szczęściu i radości, nie byłoby ego, nie byłoby wyboru. Chyba coś poplątałam, ale lubię jak nie ma wyboru, tylko radość i szczęście. I na tym lepiej zakończę, bo język nie wysłowi. Mam nadzieję wrócić zaraz, jutro, nie wiem kiedy. Bez minzlenia oszu. Dalej następuje zdanie na dwie finnegańskie linijki bez przerwy. Fiasko czeka każdego, kto go spróbuje, więc na pewno nie dziś.
poniedziałek, 07 maja 2012
Po tygodniu pełnym świąt i upałów, nagle pięć celsjuszów. Rzucam wszystko, aby to zapisać. Świat śni wielką zieleń i zmoknięcie. Na balkonie mały papirus drży. Z powodu pewnego snu z 2008 roku oglądałam plan Zakazanego Miasta, mur obronny z wieżami o żółtych dachach, żółte dachówki zastrzeżone są dla cesarskich pałaców. Są też bramy. Na południu słynna Brama Niebiańskiego Spokoju, za nią Plac Tian'anmen. Wszystko to wydaje mi się obce, piękne, wielka przeszłość zagarnęła tyle rzeczy, tyle wydarzeń, całe potężne dynastie Ming i Qing. Tak naprawdę szukanie zaczęło się wcześniej, od bezbramnej bramy, od wczorajszego pytania, czy jeśli się skądś wychodzi, to równocześnie gdzieś się wchodzi. Powstał taki sobie nagły koan, ciągnący się od snu, ciągle nie nadążam z opisami teraźniejszych snów, a chyba już na jawie i we śnie jestem w pałacach koanów. Bezbramna brama to każdy koan, tędy się wychodzi i równocześnie się wchodzi do innej komnaty umysłu, może mówię tak, bo kazałam z domu wynieść wszystkie wewnętrzne drzwi, chociaż ze słowem komnaty mogłabym nie przesadzać. PS. Chyba źle ze mną albo to nie ta brama, w którą wolno mi wchodzić, bo nie mogę tak >> Jednak znowu wpadłam prosto na ten kolor.
piątek, 04 maja 2012
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
@ signe
Czytanie
Literatura
Recenzje
Snowidzenie
Tygrys
Zaglądarka
Tagi
|